Szkoła Podstawowa im. Stanisława Broniewskiego "Orszy" w Wałdowie Szlacheckim

BIP FB Tarcza
Godło RP

Służę jak Orsza

W drodze do wolności...

STALINIZM

Największe zagrożenie dla wolności człowieka

jest wówczas, kiedy się go zniewala,

mówiąc jednocześnie, że się go czyni wolnym.

To jest największe niebezpieczeństwo.

I temu trzeba się przeciwstawić.

To trzeba sobie uświadomić.

(Jan Paweł II)

Od zakończenia wojny minęło już wiele lat, a skutki stalinowskiego panowania w Rosji i byłych krajach satelitarnych są nadal odczuwalne.

W minionych latach weszły w życie społeczne nowe pokolenia, które nie mają świadomości ogromu stalinowskich i hitlerowskich zbrodni. Istnieje także obawa, że nowe pokolenia nie będą w stanie pojąć ogromu zbrodni obu tych totalitaryzmów: represji, szkód, krzywd, poniżenia człowieka. Zwłaszcza ludziom w krajach zachodnich, którzy nie doświadczyli bezpośrednio stalinowskich represji, trudno zrozumieć ogrom zbrodni sowieckich.

Ofiary stalinizmu doznawały okrutnych cierpień i krzywd przez kilkadziesiąt lat. Zmuszane były do zabójczej, niewolniczej pracy, więzione w łagrach (sowieckich obozach koncentracyjnych), skazywane bez sądów na śmierć. Ludzie umierali z wycieńczenia pracą, z głodu, chorób, zimna. Wiele wiadomo o obozach koncentracyjnych i krematoriach hitlerowskich, a ciągle jeszcze znikoma jest wiedza o istnieniu podobnych w sowieckiej Rosji i tzw. "białych krematoriach", gdzie zabijano ludzi za pomocą mrozu, głodu, chorób i wycieczenia zabójczą pracą; o Sybirze i innych miejscach katowni, gdzie mordowano setki tysięcy ludzi, topiono więźniów w morzu, rozstrzeliwano tysiące urojonych wrogów, tylko dlatego, że mogliby być potencjalnie niewygodni w przyszłości dla Związku Radzieckiego. Stalin przesiedlał całe narody pod różnymi pretekstami lub bez żadnego pretekstu. Wciąż odkrywane są miejsca masowych grobów. Katyń, Miednoje, Charków to tylko przykładowe miejsca masowych mordów sowieckich, gdzie bez sądów wymordowano tysiące polskich oficerów, policjantów pograniczników, urzędników państwowych, a winą przez dziesiątki lat próbowano obciążyć hitlerowców. W odróżnieniu od skrupulatnie prowadzonej ewidencji zbrodni przez hitlerowski reżim, ofiary stalinowskie do dziś są niepoliczalne. Szacuje się, że tylko w latach dwudziestych na Ukrainie, w czasie wywołanego sztucznie głodu, uśmiercono około 20 milionów ludzi: starców, chorych, kobiet i dzieci. W XXw., w cywilizowanej Europie, na Ukrainie dochodziło nawet do kanibalizmu. Aleksander Sołżenicyn szacuje, że w okresie stalinowskim, tzn. od 1917 do 1956r., wymordowano około 60 milionów ludzi w Związku Radzieckim i w krajach satelitarnych, w Polsce, Czechach, na Węgrzech.

Dlatego, by uniknąć jednostronnego wyolbrzymiania zbrodni hitlerowskich, a pomniejszania win stalinowskich, by umożliwić społeczeństwom poznanie obiektywnej prawdy o obu zbrodniczych systemach, w 2008r., w rocznicę podpisania Paktu Ribbentrop - Mołotow, Parlament Europejski ogłosił dzień 23 sierpnia Europejskim Dniem Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu (ang. European Day of Remembrance for Victims of Stalinism and Nazism). Święto jest Dniem Pamięci ofiar wszystkich reżimów totalitarnych i autorytarnych oraz czczenia ich pamięci w godny i bezstronny sposób. Obchody Dnia mają na celu upamiętnienie ofiar masowych deportacji i eksterminacji w czasach stalinizmu i nazizmu, a jednocześnie ściślejszego zakorzenienia demokracji i wzmocnienia pokoju i stabilizacji europejskiego kontynentu.

Obchody Europejskiego Dnia Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu zorganizowane zostały po raz pierwszy 23 sierpnia 2011r. w Warszawie, pod patronatem polskiej Prezydencji. Podpisano wówczas Deklarację Warszawską. Sygnatariusze zwrócili w niej uwagę na konieczność podtrzymywania w pamięci Europejczyków o zbrodniczych konsekwencjach działań reżimów totalitarnych i wezwali Unię Europejską do wspierania, badania i gromadzenia dokumentacji związanej ze zbrodniami popełnionymi przez te reżimy.

Międzynarodowym przedsięwzięciem, które ma na celu badanie, dokumentowanie oraz upowszechnianie wiedzy na temat historii Europy XXw. i sposobów jej upamiętniania, ze szczególnym uwzględnieniem okresu dyktatur, wojen i społecznego sprzeciwu wobec zniewolenia, jest Europejska Sieć Pamięć i Solidarność (ang. European Network Remembrance and Solidarity, ESPS). Członkami Sieci są: Niemcy, Polska, Słowacja i Węgry i Rumunia, status obserwatora mają Austria i Czechy.

W kwietniu 1989r. grupa obywateli z całej Polski powołała we Wrocławiu organizację pn. Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu w Polsce.

Komitet ogłosił w prasie konkurs na wybór miasta - siedziby, a także lokalizacji i formy / kształtu pomnika. Wybór padł na Wrocław. Władze miasta wyraziły zgodę na postawienie pomnika w miejscu zaproponowanym przez Komitet. Pomnik wzniesiony został w czynie społecznym przez obywateli z całego kraju, ale głównie Dolnego Śląska. Projektantem jego formy był inż. arch. plastyk - Tadeusz Teller. Odsłonięto go 17 września 1989r., w 50-tą Rocznicę agresji sowieckiej, dla uczczenia Ofiar stalinizmu.

Na pomniku umieszczono tablicę z inskrypcją: W 50-tą rocznicę narzucenia Polakom systemu stalinowskiego, w hołdzie jego ofiarom, ku przestrodze żyjącym i przyszłym pokoleniom - Naród Polski. Pomnik zwieńczony jest koroną cierniową z brązu, do której doprowadzony jest gaz miejski, zapalany w czasie uroczystości. Na cokole umieszczono płytę z inskrypcją: Tym, którzy odbudowali Polskę i zagospodarowali Ziemie Odzyskane - Naród Polski i tablicę informującą w języku polskim, angielskim, niemieckim i rosyjskim.

Był to pierwszy w kraju i na świecie Pomnik Ofiar Stalinizmu. Z czasem powstały kolejne, m.in. w Katowicach, Tarnowie, Pile, Gorzowie Wielkopolskim i Toruniu.

Od 2001r. w Białymstoku, we wrześniu, organizowany jest Międzynarodowy Marsz Pamięci Zesłańców Sybiru. Celem uroczystości jest utrwalanie pamięci o tragicznych losach obywateli polskich zesłanych do Związku Radzieckiego w latach 40. i 50. XXw. Marsz jest znakiem pamięci polskiej Golgoty Wschodu.

ŻOŁNIERZE "WYKLĘCI"

Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" to polskie święto państwowe, obchodzone 1 marca, ustanowione Ustawą z dnia 3 lutego 2011r. (Dz.U. 2011 nr 32 poz. 160), poświęcone pamięci Żołnierzy Wyklętych - żołnierzom antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia. Święto nie jest dniem wolnym od pracy.

14 marca 2001r. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął Uchwałę w sprawie hołdu poległym, pomordowanym i prześladowanym członkom organizacji "Wolność i Niezawisłość" (M.P. 2001 nr 10 poz. 157), w której uznał zasługi organizacji i grup niepodległościowych, które po zakończeniu II wojny światowej zdecydowały się na podjęcie nierównej walki o suwerenność i niepodległość Polski. Było to pierwsze tej rangi uhonorowanie żołnierzy zbrojnego podziemia antykomunistycznego.

W 2009r. organizacje kombatanckie, skupione wokół Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych, reprezentującego takie organizacje jak: Zrzeszenie "Wolność i Niezawisłość", Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, wsparte przez opolskie władze samorządowe, zwróciły się o ustalenie dnia 1 marca Dniem Żołnierzy Antykomunistycznego Podziemia. Od początku poparcia dla inicjatywy zadeklarowały kluby parlamentarne Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości.

Inicjatywę ustawodawczą w zakresie uchwalenia nowego święta podjął w 2010r. prezydent RP Lech Kaczyński. Uzasadnienie dołączone do projektu ustawy głosiło, że ustanowienie święta ...jest wyrazem hołdu dla żołnierzy drugiej konspiracji za świadectwo męstwa, niezłomnej postawy patriotycznej i przywiązania do tradycji patriotycznych, za krew przelaną w obronie Ojczyzny (...). Narodowy Dzień pamięci "Żołnierzy Wyklętych" to także wyraz hołdu licznym społecznościom lokalnym, których patriotyzm i stała gotowość ofiar na rzecz idei niepodległościowej pozwoliły na kontynuację oporu na długie lata.

Po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego prezydent Bronisław Komorowski podtrzymał projekt, ale uchwalenie nowego święta przeciągało się. O uchwalenie ustawy apelowała w grudniu 2010r. Fundacja "Polska się Upomni". Na początku 2011r. Fundacja ta, organizacje kombatanckie i Jan Żaryn sygnowały Porozumienie na rzecz obchodów dnia i roku Żołnierzy Wyklętych, stanowiące sobie za główny cel wspieranie ustanowienia Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych świętem państwowym. Działania porozumienia zostały przedstawione na konferencji prasowej w lutym 2011r.

Pomysł ustanowienia święta w dniu 1 marca wysunął ówczesny prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka. Tego dnia w 1951r. w więzieniu mokotowskim wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Komendy Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość": Łukaszu Cieplińskim, Mieczysławie Kawalcu, Józefie Batorym, Adamie Lazarowiczu, Franciszku Błażeju, Karolu Chmielu i Józefie Rzepce − będących ostatnimi ogólnopolskimi koordynatorami "... Walki o Wolność i Niezawisłość Polski z nową sowiecką okupacją". Wybór daty był nieprzypadkowy także z tego powodu, że w ten sposób nawiązano do uchwały sejmowej z 2001r. Inicjatorom powstania święta zależało szczególnie na ustanowieniu go przed 1 marca 2011r., aby pierwszymi obchodami uczcić 60. rocznicę zamordowania dowództwa WiN.

POZNAŃSKI CZERWIEC

Narodowy Dzień Pamięci Poznańskiego Czerwca 1956 to polskie święto, obchodzone 28 czerwca, przyjęte Uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 21 czerwca 2006r. (M.P. 2006 nr 43 poz. 455), z okazji 50-tej rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956.

Pierwsze obchody święta miały miejsce 28 czerwca 2006r. w Poznaniu. W uroczystościach wzięło udział pięciu prezydentów: Polski - Lech Kaczyński, Czech - Václav Klaus, Niemiec - Horst Köhler, Słowacji - Ivan Gašparovič i Węgier - László Sólyom.

28 czerwca 1956r., w tzw. "czarny czwartek", mieszkańcy Poznania wyszli na ulicę, aby wyrazić swój sprzeciw wobec komunistycznego bezprawia. Tak rozpoczął się pochód robotników poznańskich zakładów pracy, w tym Zakładów Przemysłu Metalowego H. Cegielski Poznań, noszących w latach 1949-1956 nazwę Zakłady im. Józefa Stalina Poznań. Dołączyli do nich studenci, uczniowie i inni mieszkańcy miasta. Oddane przez pracowników Urzędu Bezpieczeństwa strzały do maszerujących spowodowały, że pokojowa demonstracja przerodziła się w dwudniowe powstanie przeciwko komunistycznej tyranii.

Protesty zostały krwawo stłumione przez liczące ponad 10 tys. żołnierzy oddziały Ludowego Wojska Polskiego pod dowództwem wywodzącego się z Armii Czerwonej gen. Stanisława Popławskiego, a samo wydarzenie było przez propagandę PRL bagatelizowane jako "wypadki czerwcowe" lub przemilczane.

W 2006r. dr Łukasz Jastrząb ogłosił zweryfikowaną listę 57 zabitych i zmarłych w wyniku odniesionych ran. Jego badania potwierdził w 2007r. Instytut Pamięci Narodowej, który ponadto uzupełnił listę o nazwisko zmarłego w 1964r. w wyniku postrzału kręgosłupa, do którego doszło w Czerwcu 1956.

Było to pierwsze w powojennej Polsce - i jedno z pierwszych w Europie - otwarte wystąpienie przeciwko komunistycznemu totalitaryzmowi. Obecnie przez część historyków i uczestników Czerwiec '56 bywa określany także jako poznański bunt, rewolta oraz powstanie poznańskie.

W Uchwale Senatu Rzeczypospolitej Polskiejz dnia 21 czerwca 2006r. w sprawie uczczenia 50. rocznicy Poznańskiego Czerwca 1956r. (M.P. 2006 nr 43 poz. 457) przeczytać można, że: Wydarzenia Poznańskiego Czerwca 1956 stały się bezpośrednią przyczyną upadku stalinizmu w Polsce w październiku 1956r., co pociągnęło za sobą późniejsze zmiany w innych państwach bloku komunistycznego i doprowadziło do zamknięcia najbardziej krwawego rozdziału w historii komunizmu w Europie. Powstanie poznańskie było pierwszym etapem długiej drogi, która doprowadziła do odzyskania wolności i suwerenności Polski po 1989r.

Poznań 56 to polski film historyczny z 1996r., opowiadający, przez pryzmat losów głównych bohaterów, o Powstaniu Poznańskim z 1956r.

Film wzbudził wiele sporów i kontrowersji, co było wywołane tym, iż reżyser Filip Bajon postanowił przedstawić dzieje Poznańskiego Powstania w sposób "antyrocznicowy, antykombatancki, antymartyrologiczny, antypolityczny i antyrozrachunkowy".

Bohaterami filmu są dwaj chłopcy w wieku 10-12 lat - Piotrek i Darek. Z ich perspektywy widzowie mogą śledzić rozwój wydarzeń w Poznaniu. Istotnym elementem filmu są również perypetie Zenka - młodego robotnika, mimowolnego przywódcy protestu oraz losy pięciu profesorów, uwięzionych w wagonie na poznańskim dworcu głównym i stąd komentującymi sytuację w mieście.

OD CZERWCA DO SIERPNIA

Październik 1956

W II połowie 1956r. nastąpiła zmiana polityki wewnętrznej w PRL, połączona ze zmianą na czele władzy. Jej efektem było m.in. uwolnienie z więzień i internowań części więźniów politycznych i duchowieństwa, w tym kard. Stefana Wyszyńskiego. Był to czas, w którym Polacy liczyli na liberalizację skostniałego systemu, zwiększenie wolności obyczajowej, a przede wszystkim na zaniechanie terroru ze strony władz. Kulminacją "odwilży" był gigantyczny wiec na Placu Defilad w Warszawie.

Po październiku 1956r. rozpoczęła się w Polsce destalinizacja. "Odwilż" trwała jednak krótko. W grudniu 1956r., po kolejnych demonstracjach w Warszawie, Płocku, Olecku, Bydgoszczy i Szczecinie powołana została nowa formacja milicyjna do zwalczania zamieszek, czyli Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej (ZOMO). Kolejnym sygnałem zmiany kursu politycznego była likwidacja w 1957r. tygodnika "Po prostu", pisma społeczno - literackiego, angażującego się w ruch na rzecz reform ustrojowych, które stało się jednym z symboli przemian Października 1956.

Nastąpił okres narastającej stagnacji, trwający aż do przejęcia władzy przez Edwarda Gierka w grudniu 1970r.

Sierpień 1957

Strajk łódzkich tramwajarzy, który miał miejsce w Łodzi od 12 do 14 sierpnia 1957r., został stłumiony siłowo przez władze, a wynikające z niego represje, które dotknęły ponad 500 osób, były na tyle traumatycznym przeżyciem dla tramwajarzy, że nie przystąpili oni do dużej fali strajków w Łodzi w lutym 1971r.

Marzec 1968

Kryzys polityczny został zapoczątkowany demonstracjami studenckimi, m.in. w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Radomiu, Łodzi i Poznaniu, rozbitymi przez oddziały Milicji Obywatelskiej (MO) i Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO), które nastąpiły po zakazie wystawiania Dziadów Adama Mickiewicza w Teatrze Narodowym w Warszawie. Skutkiem kampanii antyżydowskiej, przeprowadzonej przez władze PRL, była fala przymusowej emigracji osób pochodzenia żydowskiego oraz ludzi kultury i naukowców, a także ograniczenie samorządności szkół wyższych, usunięcie "nieodpowiednich" pracowników naukowych, relegowanie studentów z uczelni, przymusowe wcielenia do służby wojskowej, aresztowania i wyroki sądowe.

Protesty studenckie w Polsce Ludowej cieszyły się sympatią mieszkańców Czechosłowacji. Na wielu uczelniach w CSRS przyjęto rezolucje solidarnościowe, prasa potępiła ataki na studentów i społeczeństwo żydowskie. Zwolnionym profesorom Uniwersytetu Warszawskiego zaproponowano pracę na praskim Uniwersytecie Karola, co m.in. spowodowało interwencję wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w sierpniu 1968r. (tzw. Praska Wiosna). Podczas dożynek, które odbywały się 8 września 1968r. na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, Ryszard Siwiec dokonał samospalenia w proteście przeciwko interwencji.

Grudzień 1970

Protesty robotników w Polsce w dniach 14-22 grudnia 1970r. (demonstracje, protesty, strajki, wiece, zamieszki), głównie w Gdyni, Gdańsku, Szczecinie i Elblągu zostały brutalnie stłumione przez milicję i wojsko. 17 grudnia 1970r. wypadł w czwartek, stąd ten dzień jest określany jest "Czarnym Czwartkiem", kiedy w Gdyni śmierć poniosło 16 osób, w tym wiele młodzieży oraz osoby przypadkowo znajdujące się przy terenie protestu, a potem już walk.

Z dokumentów IPN wynika, że grudniowe zajścia nie ograniczyły się do Wybrzeża. Do demonstracji i strajków doszło także w Krakowie, Wałbrzychu i innych miastach. Według ustaleń historyków w głębi kraju strajkowało wtedy ponad 20 tysięcy osób.

W wyniku represji w grudniu 1970r. zostało zabitych łącznie 41 osób: 1 w Elblągu, 6 w Gdańsku, 16 w Szczecinie i 18 w Gdyni. Ranne zostały 1164 osoby. Zatrzymano przeszło 3 tys. osób. W wyniku starć oraz wypadków zginęło też kilku funkcjonariuszy MO oraz żołnierzy LWP, a kilkudziesięciu zostało rannych.

Do wydarzeń Grudnia '70 odwołuje się Ballada o Janku Wiśniewskim oraz film Andrzeja Wajdy Człowiek z żelaza z 1981r., w którym niniejszy utwór śpiewa Krystyna Janda. Do dnia 17 grudnia nawiązuje tytuł filmu Czarny czwartek z 2011r.. Do wydarzeń grudniowych w Szczecinie nawiązuje film Skarga z 1991r.

Luty 1971

Po podwyżkach cen, ogłoszonych w grudniu 1970r., także w Łodzi wzrosło napięcie. Strajki rozpoczęły się w połowie stycznia 1971r. W połowie lutego strajkowało ok. 55 tys. osób w 32 zakładach. Oprócz łódzkich strajkowały m.in. fabryki w Zelowie, Bełchatowie i Ozorkowie.

Strajki w łódzkiem trwały jeszcze przez drugą połowę lutego i marzec 1971r. Efektem wizyty w Łodzi delegacji, na czele której stał nowo wybrany premier Piotr Jaroszewicz, było uświadomienie sobie przez władzę, że sytuacja robotników w kraju rzeczywiście jest dramatyczna i nie wystarczy gierkowskie "Pomożecie". Już 15 lutego nadano komunikat o wycofaniu się z planowanych wcześniej podwyżek cen żywności. Dodatkowo zdymisjonowano I sekretarza komitetu łódzkiego PZPR.

Czerwiec 1976

Bezpośrednią przyczyną strajków, m.in. w Radomiu, Ursusie i Płocku, było przemówienie premiera Piotra Jaroszewicza, transmitowane na żywo w radio i telewizji 24 czerwca 1976r. W przemówieniu premiera informacja o zaplanowanych drastycznych podwyżkach cen urzędowych na niektóre artykuły konsumpcyjne (miały sięgnąć 70%) nie padała wprost. Była ukryta, zgodnie z wcześniejszymi zaleceniami Komitetu Centralnego.

Władze komunistyczne od początku liczyły się z masowymi wystąpieniami ludności, o czym może świadczyć wczesne powołanie sztabu ćwiczeń Lato 76. Rozpoczęto tworzenie specjalnych grup śledczych, których zadaniem była inwigilacja potencjalnych inspiratorów wystąpień, wprowadzono tryb przyspieszony w postępowaniu przed sądami i kolegiami do spraw wykroczeń, przygotowano wolne miejsca w aresztach.

25 czerwca strajkowało 97 zakładów, m.in. w Radomiu, Ursusie i Płocku. Rząd PRL ukrył przed opinią publiczną fakt wybuchu zamieszek, nazywając je "drobnymi, chuligańskimi wybrykami". Mimo to szybko wycofał się z zapowiadanych podwyżek, w lęku przed rozszerzeniem się protestów na cały kraj. Równolegle przeprowadzono szybką, brutalną pacyfikację strajków w Radomiu.

W odpowiedzi na brutalne pacyfikacje i aresztowania organizatorów pierwszych strajków do końca czerwca strajk rozszerzył się na wszystkie zakłady państwowe w Radomiu.

Władze lokalne ogłasiły stan wyjątkowy i czasowo zamknęły wszystkie zakłady. W efekcie na ulice wyszły zrewoltowane tłumy mieszkańców miasta, łącznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi, które dokonały m.in. podpalenia budynku komitetu wojewódzkiego PZPR. Miasto zostało całkowicie spacyfikowane przez liczne oddziały ZOMO, z użyciem gazu łzawiącego i armatek wodnych. Skala aresztowań osiągnęła znaczne rozmiary. Aresztowanych poddawano torturom, polegającym m.in. na przechodzeniu przez szpaler milicjantów, tłukących aresztanta pałkami, znanej jako "ścieżka zdrowia". Równolegle w całym kraju narastała oficjalna propaganda, nazywająca uparcie protestującą ludność miasta chuliganami i wichrzycielami.

Według raportu sporządzonego przez MSW na potrzeby Biura Politycznego na terenie 12 województw zastrajkowało 112 zakładów, w strajkach uczestniczyło ponad 80 tys. osób, w tym 20,8 tys. w Radomiu i 14,2 tys. w Ursusie.

Lipiec 1980

Strajki, które zapoczątkowały erę "Solidarności", rozpoczęły się 8 lipca 1980r. w Państwowych Zakładach Lotniczych w Świdniku, a ich bezpośrednią przyczyną była podwyżka cen żywności. Robotnicy byli też niezadowoleni z warunków pracy i z istnienia uprzywilejowanych grup. Uczestnicy tamtych wydarzeń wspominają, że przełomem było to, iż ludzie przestali się bać. Wśród postulatów były żądania likwidacji przywilejów dla rządzących.

Lubelska prasa nie informowała o strajkach, mimo że od 9 lipca Radio Wolna Europa nadawało o nich informacje, a 18 lipca protestowało już ponad 70 zakładów, m.in. z Lublina, Puław, Kraśnika i Bogdanki. Do 20 lipca podpisano porozumienia między poszczególnymi strajkującymi zakładami pracy, a stroną rządową, w których obiecano podwyżkę płac.

Na temat roli lubelskiego lipca trwają spory, jednak w jakiejś mierze był on sygnałem dla strajków na Wybrzeżu. Lublin pokazał siłę protestu i pomysłowość strajkujących, np. przyspawali lokomotywy do torów kolejowych.

Sierpień 1980

W wyniku wydarzeń lubelskich strajki zaczęły rozprzestrzeniać się na okoliczne regiony, by w końcu wystąpić w szeregu miast na terenie całego kraju. Jednak najważniejszy strajk rozpoczęły Wolne Związki Zawodowe Wybrzeża (WZZW) 14 sierpnia 1980r. w Stoczni Gdańskiej. Żądano przywrócenia do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, postawienia pomnika ofiar Grudnia '70, zagwarantowania bezpieczeństwa strajkującym, podwyżki płac o 2 tys. złotych, dodatku drożyźnianego i rodzinnego odpowiadających wysokości zasiłków funkcjonariuszy MO i SB. Do strajku zaczęły dołączać delegacje strajkujących zakładów pracy z pozostałych miast.

14 sierpnia do strajkującej stoczni przybył Lech Wałęsa i objął przywództwo strajku, który przybrał charakter okupacyjny.

16 sierpnia został utworzony Gdański Międzyzakładowy Komitet Strajkowy (MKS), który dzień później ogłosił 21 postulatów strajkowych.

21 sierpnia do Gdańska przyjechała delegacja rządowa z Mieczysławem Jagielskim. Jego przemówienie, mające na celu złamanie solidarności strajkujących z MKS, emitowało przez 3 minuty lokalne radio.

22 sierpnia w Szczecinie delegacja rządowa z wicepremierem Kazimierzem Barcikowskim rozpoczęła rozmowy z tamtejszym MKS.

23 sierpnia delegacja rządowa z Mieczysławem Jagielskim rozpoczęła rozmowy z Gdańskim MKS, reprezentującym 388 zakładów. Do rozmów dołączyła delegacja szczecińskiego MKS, skupiającego wtedy 134 zakłady.

W kolejnych dniach strajki solidarnościowe ze Stocznią Gdańską wybuchają w wielu miastach. 28 sierpnia Lech Wałęsa zaproponował, aby porozumienie zawarte w Gdańsku dotyczyło całego kraju. MKS z innych miast przekazywały swoje kompetencje MKS z Gdańska.

30 sierpnia MKS w Szczecinie podpisał porozumienie z delegacją rządową, w Gdańsku porozumienie podpisano 31 sierpnia.

Według raportu MSW dostarczonego Stanisławowi Kani w dniu 30 sierpnia w 28 województwach strajkowało 700 zakładów i ponad 700 tysięcy pracowników, m.in. komunikacja miejska w 13 miastach.

Dzień Solidarności i Wolności to polskie święto państwowe, obchodzone 31 sierpnia, w rocznicę porozumień sierpniowych, ustanowione Ustawą z dnia 27 lipca 2005r. (Dz.U. 2005 nr 155 poz. 1295). Święto nie jest dniem wolnym od pracy.

Sierpień 1980 był impulsem do przemian systemowych, które w ostateczności doprowadziły do upadku PRL i innych krajów demokracji ludowej z bloku wschodniego, odzyskania suwerenności przez Polskę i powstania III Rzeczypospolitej.

Dzień ma na celu upamiętnienie historycznego zrywu Polaków do wolności i niepodległości w 1980r. Święto było obchodzone po raz pierwszy w 25. rocznicę porozumień sierpniowych - 31 sierpnia 2005r. Główne uroczystości odbyły się w Gdańsku.

W sierpniu 1980r. narodził się, trwający 15 miesięcy, okres względnej wolności w komunistycznym państwie i powstał ruch robotniczy, ruch społeczny, który wkrótce przeistoczył się w 10-milionowy Niezależny Samorządny Związek Zawodowy "Solidarność" (NSZZ).

STAN WOJENNY

Dzień Pamięci Ofiar Stanu Wojennego to polskie święto państwowe, obchodzone 13 grudnia, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce, przyjęty przez aklamację Uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 6 grudnia 2002r. (M.P. 2002 nr 59 poz. 799). Święto nie jest dniem wolnym od pracy.

Okres wolności Polaków zakończył się stanem wojennym, trwającym od 13 grudnia 1981r. do 22 lipca 1983r.

Stan wojenny należy do najbardziej dramatycznych, a zarazem kontrowersyjnych wydarzeń w powojennej historii Polski. Pomimo upływu lat, kwestia tego, czy podjęta przez gen. Jaruzelskiego decyzja uratowała Polskę przed sowiecką interwencją wojskową, czy też jedynym faktycznym celem wprowadzenia stanu wojennego było sterroryzowanie społeczeństwa i ratowanie zagrożonego przez "Solidarność" monopolu władzy PZPR, wciąż pozostaje kwestią sporną.

Przygotowania do wprowadzenia stanu wojennego rozpoczęły się już w październiku 1980r. Opracowaniem stosownych planów zajął się w wielkiej tajemnicy Komitet Obrony Kraju (KOR) i działający na jego polecenie Sztab Generalny Wojska Polskiego, a także Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Prace postępowały w szybkim tempie. Już 12 listopada 1980r. gen, Jaruzelski, wówczas jeszcze tylko szef MON, poinformował na posiedzeniu KOK, że przygotowany został zestaw niezbędnych aktów prawnych dotyczących stanu wojennego.

Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Obrony Narodowej były gotowe do wprowadzenia stanu wojennego już w połowie marca 1981r., jednak mimo nacisku "przyjaciół" ze wschodu, a także rodzimego betonu partyjnego, z ostateczną decyzją zwlekano jeszcze ponad pół roku.

Problem prawny

Organem uprawnionym do wprowadzenia stanu wojennego była - zgodnie z Konstytucją PRL - Rada Państwa. Możliwość taką przewidywał art. 33 ust. 2 Konstytucji: Rada Państwa może wprowadzić stan wojenny na części lub całym terytorium Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, jeżeli wymaga tego wzgląd na obronność lub bezpieczeństwo państwa. Z tych samych powodów Rada Państwa może ogłosić częściową lub powszechną mobilizację.

Z możliwością legalnego - z formalnoprawnego punktu widzenia - wprowadzenia stanu wojennego był jednak pewien problem. W ówczesnym ustawodawstwie polskim nie było bowiem, poza wspomnianym zapisem w Konstytucji, żadnej regulacji prawnej dotyczącej tzw. stanów nadzwyczajnych. Nie było "ustawy o stanie wojennym" ani "ustawy o stanie wyjątkowym", to drugie pojęcie nie występowało w ogóle w Konstytucji PRL. Lecz aby wprowadzenie stanu wojennego, a następnie egzekwowanie jego przepisów, mogło mieć choćby pozory legalności, posunięcie takie musiało mieć podstawę prawną o randze ustawy. Konstytucja PRL przewidywała istnienie dwóch rodzajów aktów prawnych o mocy ustawy: ustawy wydawane przez Sejm i dekrety z mocą ustawy, podlegające zatwierdzeniu przez Sejm na najbliższym posiedzeniu, uchwalane przez Radę Państwa. Ta jednak mogła wydawać dekrety wyłącznie w okresach między sesjami Sejmu. Zaś 13 grudnia 1981r. jesienno - zimowa sesja Sejmu PRL właśnie trwała.

Posiedzenie Rady Państwa

Ówczesne kierownictwo Polski nie miało zamiaru przejmować się takim "drobiazgiem", jak brak kompetencji Rady Państwa do uchwalania dekretów w czasie trwania sesji Sejmu. Działając z polecenia wojskowych, ówczesny przewodniczący Rady, prof. Henryk Jabłoński, już po północy 13 grudnia 1981r. wystosował do wszystkich członków Rady Państwa pismo następującej treści: Zwołuje się posiedzenie sesji nadzwyczajnej Rady dnia 13 grudnia 1981 o godz. 01.00....

Powiadomieni o nadzwyczajnej sesji członkowie Rady Państwa zostali przewiezieni wojskowymi samochodami do siedziby przewodniczącego Rady - Belwederu. W niewielkim pałacyku było pełno wojskowych. Byli to, o czym nie wszyscy obecni początkowo wiedzieli, wszyscy członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) - nie przewidzianego żadnym prawem organu, który pod wodzą gen. Jaruzelskiego ukonstytuował się tej właśnie nocy.

Po otwarciu posiedzenia przez prof. Jabłońskiego głos zabrał najwyższy rangą z obecnych na sali wojskowych, wiceminister obrony narodowej, gen. Tadeusz Tuczapski. W stanowczych słowach stwierdził on, że w zaistniałej sytuacji odpowiedzialność za kraj przejmuje wojsko, zaś Rada Państwa musi wprowadzić stan wojenny. Jego twierdzenia nie wywołały dyskusji. Spośród 14 obecnych na posiedzeniu członków Rady Państwa pod Dekretem z dnia 12 grudnia 1981r. o stanie wojennym (Dz.U. 1981 nr 29 poz. 154) i decyzją o wprowadzeniu stanu wojennego nie podpisał się tylko jeden - przewodniczący stowarzyszenia PAX, Ryszard Reif, odwołany niedługo później ze składu Rady.

Pierwsze działania

Gdy odbywało się posiedzenie Rady Państwa, stan wojenny w praktyce już trwał.

13 grudnia (noc z soboty na niedzielę) o godzinie 0:00 oddziały ZOMO rozpoczęły ogólnokrajową akcję aresztowań działaczy opozycyjnych. Dokładna liczba zatrzymanych tej nocy nie jest znana, lecz według wszelkiego prawdopodobieństwa przekroczyła ona 10 tys. ludzi.

W dniu wprowadzenia stanu wojennego w działaniach na terytorium kraju wzięło udział ok. 70 tys. żołnierzy Wojska Polskiego, 30 tys. funkcjonariuszy MSW oraz bezpośrednio na ulicach miast 1750 czołgów i 1400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych piechoty, 9000 samochodów oraz kilka eskadr helikopterów i samoloty transportowe. 25% wszystkich sił skoncentrowano w Warszawie i okolicach.

10 tys. funkcjonariuszy wzięło udział w Akcji "Jodła", której celem było zatrzymanie i umieszczenie w uprzednio przygotowanych aresztach i więzieniach wytypowanych osób, uznanych za groźne dla bezpieczeństwa państwa.

Kilkadziesiąt minut przed północą, ok. 22:30, rozpoczęła się Akcja "Azalia", mająca na celu opanowanie i wyłączenie obiektów teletransmisyjnych i central telefonicznych. Do 451 obiektów w całym kraju wkroczyły uzbrojone oddziały, sformowane z 700 funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa PRL (SB) i MO, 3000 żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza oraz innych jednostek wojskowych MSW, a także 1200 żołnierzy oddelegowanych przez wojsko. Zaraz po północy zamilkły cywilne telefony, w tym także w ambasadach i konsulatach. W tym samym czasie 350 funkcjonariuszy milicji i SB, 550 żołnierzy MSW oraz około 3000 żołnierzy obsadziło wszystkie obiekty radia i telewizji. Już 14 grudnia rezerwiści powołani do jednostek milicji otrzymali broń, z zastrzeżeniem, że wydawanie amunicji należeć będzie do decyzji komendantów wojewódzkich MO. Broń wydawano zmobilizowanym członkom ORMO, a także emerytom oraz rencistom SB i MO, zorganizowanym w grupach samoobrony.

Ogłoszenie stanu wojennego

Po północy, na polecenie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, członek Biura Politycznego PZPR i współprzewodniczący ze strony rządowej Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu Kazimierz Barcikowski poinformował o wprowadzeniu stanu wojennego prymasa Polski Józefa Glempa w toku bezpośredniej rozmowy, w rezydencji prymasa przy ulicy Miodowej.

O wprowadzeniu stanu wojennego poinformowało społeczeństwo Polskie Radio o godzinie 6:00, nadając przemówienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Przemówienie, w nieco zmodyfikowanej wersji, wyemitowała także Telewizja Polska.

I Sekretarz PZPR, a zarazem szef Rządu i Minister Obrony Narodowej przedstawiał sytuację kraju w czarnych barwach.

Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej!

Zwracam się dziś do Was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury państwa przestają działać. Gasnącej gospodarce zadawane są codziennie nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Przez każdy zakład pracy, przez wiele polskich domów, przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści – sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji. Strajki, gotowość strajkowa, akcje protestacyjne stały się normą. Wciąga się do nich nawet szkolną młodzież. Wczoraj wieczorem wiele budynków publicznych było okupowanych. Padają wezwania do fizycznej rozprawy z "czerwonymi", z ludźmi o odmiennych poglądach. Mnożą się wypadki terroru, pogróżek i samosądów moralnych, a także bezpośredniej przemocy.

Szeroko rozlewa się po kraju fala zuchwałych przestępstw, napadów i włamań. Rosną milionowe fortuny rekinów podziemia gospodarczego. Chaos i demoralizacja przybrały rozmiary klęski. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Już nie dni, lecz godziny przybliżają ogólnonarodową katastrofę. Uczciwość wymaga, aby postawić pytanie: Czy musiało do tego dojść? Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów wierzyłem, że potrafimy się podźwignąć. Czy zrobiliśmy więc wszystko, aby zatrzymać spiralę kryzysu?

Historia oceni nasze działania. Nie obeszło się bez potknięć. Wyciągamy z nich wnioski. Przede wszystkim jednak minione miesiące były dla rządu czasem pracowitym, borykaniem się z ogromnymi trudnościami. Niestety – gospodarkę narodową uczyniono areną walki politycznej. Rozmyślne torpedowanie rządowych poczynań sprawiło, że efekty są niewspółmierne do włożonego wysiłku, do naszych zamierzeń. Nie można odmówić nam dobrej woli, umiaru, cierpliwości. Czasem było jej może aż zbyt wiele. Nie można nie dostrzec okazywanego przez rząd poszanowania umów społecznych. Szliśmy nawet dalej. Inicjatywa wielkiego porozumienia narodowego zyskała poparcie milionów Polaków. Stworzyła szansę pogłębienia systemu ludowładztwa, rozszerzenia zakresu reform.

Te nadzieje obecnie zawiodły. Przy wspólnym stole zabrakło kierownictwa "Solidarności". Słowa wypowiedziane w Radomiu, obrady w Gdańsku odsłoniły bez reszty prawdziwe zamiary jej przywódczych kręgów. Zamiary te potwierdza w skali masowej codzienna praktyka, narastająca agresywność ekstremistów, jawne dążenie do całkowitego rozbioru socjalistycznej polskiej państwowości. Jak długo można czekać na otrzeźwienie? Jak długo ręka wyciągnięta do zgody ma się spotykać z zaciśniętą pięścią? Mówię to z ciężkim sercem, z ogromną goryczą. W naszym kraju mogło być inaczej. Powinno być inaczej. Dalsze trwanie obecnego stanu prowadziłoby nieuchronnie do katastrofy, do zupełnego chaosu, do nędzy i głodu. Surowa zima mogłaby pomnożyć straty, pochłonąć liczne ofiary. Szczególnie wśród najsłabszych – tych, których chcemy chronić najbardziej. W tej sytuacji bezczynność byłaby wobec narodu przestępstwem.

Trzeba powiedzieć: dość! Trzeba zapobiec, zagrodzić drogę konfrontacji, którą zapowiedzieli otwarcie przywódcy "Solidarności". Musimy to oznajmić właśnie dziś, kiedy znana jest bliska data masowych politycznych demonstracji, w tym również w centrum Warszawy, zwołanych w związku z rocznicą wydarzeń grudniowych. Tamta tragedia powtórzyć się nie może. Nie wolno, nie mamy prawa dopuścić, aby zapowiedziane demonstracje stały się iskrą, od której zapłonąć może cały kraj. Instynkt samozachowawczy narodu musi dojść do głosu. Awanturnikom trzeba skrępować ręce, zanim wtrącą ojczyznę w otchłań bratobójczej walki.

Obywatelki i obywatele!

Wielki jest ciężar odpowiedzialności, jaka spada na mnie w tym dramatycznym momencie polskiej historii. Obowiązkiem moim jest wziąć tę odpowiedzialność – chodzi o przyszłość Polski, o którą moje pokolenie walczyło na wszystkich frontach wojny i której oddało najlepsze lata swego życia. Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju.

"Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią" - mówił generał. Odpowiedzialnymi za taki stan kraju mieli być, według Jaruzelskiego, przywódcy "Solidarności". Konieczność odwołania się do nadzwyczajnych środków była według szefa PZPR uzasadniona tym, że 16 grudnia 1981r. "Solidarność" zamierzała urządzić w największych miastach Polski masowe demonstracje z okazji 11 rocznicy wydarzeń na Wybrzeżu w 1970r. Manifestacje, jak stwierdził Jaruzelski, mogły stać się iskrą, od której może zapłonąć cały kraj.

Prawo stanu wojennego

Stan wojenny spowodował drastyczna redukcję i tak niewielkich swobód obywatelskich, jakimi cieszyli się mieszkańcy PRL. Z umieszczonych w miejscach publicznych afiszy Polacy dowiedzieli się m.in. że:

1) zakazane zostało zwoływanie i odbywanie wszelkiego rodzaju zgromadzeń, pochodów i manifestacji, a także organizowanie i przeprowadzanie zbiórek publicznych oraz imprez artystycznych, rozrywkowych i sportowych bez uprzedniego uzyskania zezwolenia właściwego terenowego organu administracji państwowej, z wyjątkiem nabożeństw i obrządków religijnych odbywających się w obrębie kościołów, kaplic i innych miejsc przeznaczonych wyłącznie do tych celów;

2) zakazane zostało rozpowszechnianie wszelkiego rodzaju wydawnictw, publikacji i informacji każdym sposobem, publiczne wykonywanie utworów artystycznych oraz użytkowanie urządzeń poligraficznych bez uzyskania zgody właściwego organu;

3) zawieszone zostało prawo pracowników do organizowania i przeprowadzania wszelkiego rodzaju strajków i akcji protestacyjnych;

(...)

6) zakazane zostało uprawianie turystyki oraz sportów żeglarskich i wioślarskich na morskich wodach wewnętrznych i terytorialnych.

Inny plakat groził:

Łamiąc prawo stanu wojennego narażasz się na surowe konsekwencje!

Kto w celu osłabienia gotowości obronnej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej rozpowszechnia wiadomości mogące gotowość tę osłabić, podlega karze pozbawienia wolności od 1 roku do lat 8.

Kto rozpowszechnia fałszywe wiadomości, jeżeli może to wywołać niepokój publiczny lub rozruchy, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 5.

Kto organizuje lub kieruje strajkiem lub akcją protestacyjną podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.

Kto uczestniczy w strajku albo akcji protestacyjnej podlega karze aresztu do trzech miesięcy albo karze grzywny.

Kto odmawia wykonania polecenia służbowego, będąc zatrudnionym w zakładzie objętym militaryzacją, podlega karze pozbawienia wolności na okres nie krótszy od lat 2.

Represyjny potencjał prawodawstwa stanu wojennego był wręcz niezwykły. Dość wspomnieć, że przy uwzględnieniu możliwości zastosowania tzw. trybu doraźnego najwyższy wymiar kary groził za ponad 80 przestępstw. W trybie tym sąd, bez względu na ustawowe zagrożenie danego przestępstwa, nie mógł wymierzyć kary niższej, niż 3 lata więzienia, zas w przypadku, gdy górna granica "normalnego" wymiaru kary za dane przestępstwo wynosiła 8 lub więcej lat pozbawienia wolności, mógł wymierzyć nawet karę śmierci bez prawa do apelacji!

Z możliwości tych władze stanu wojennego skorzystały tylko w ograniczonym zakresie. Najwyższy wyrok za przestępstwo polityczne, a konkretnie organizację strajku w wyższej szkole morskiej w Gdyni, wyniósł 10 lat więzienia. Niemniej jednak niezwykła surowość ustawodawstwa stanu wojennego w sposób wyraźny wskazuje na zasadniczy cel, jaki przyświecał ówczesnym władzom: maksymalne zastraszenie społeczeństwa i zniechęcenie go do podejmowania jakiejkolwiek działalności, nie aprobowanej z góry przez władze.

Restrykcje stanu wojennego

Najbardziej powszechną formą represji wobec działaczy opozycji było umieszczenie w ośrodku dla internowanych. Ośrodki te utworzone były najczęściej w aresztach i więzieniach, zaś przebywający w nich poddani zostali tym samym regułom, co tymczasowo aresztowani. Decyzje o internowaniu podejmowali komendanci wojewódzcy MO, a od stosownego postanowienia nie przysługiwało odwołanie.

Według oficjalnych danych przez 49 ośrodków internowania przeszło 10131 osób. Była wśród nich większość przywódców "Solidarności", w tym Lech Wałęsa, przetrzymywany w ścisłej izolacji w Arłamowie na pogórzu przemyskim. Populistycznym posunięciem propagandowym było internowanie całego szeregu prominentów "minionej epoki", w tym m.in. Edwarda Gierka, Piotra Jaroszewicza, Edwarda Babiucha i Zdzisława Grudnia jako ludzi odpowiedzialnych za kryzys gospodarczy państwa.

Wspomniane konsekwencje groziły głównie tym, którzy angażowali się w działalność opozycyjną, lecz stan wojenny dotknął, choć może nie w tak drastyczny sposób, nie tylko tych, którzy trafili do "internatów" czy więzień, o zabitych nie wspominając. Cały szereg regulacji był nader uciążliwy dla zwykłych ludzi, niezależnie od tego, kim byli lub co robili przed wprowadzeniem stanu wojennego. I tak np. w pierwszych miesiącach stanu wojennego obywatele nie mogli opuszczać miejsca stałego zamieszkania bez zezwolenia terenowego organu administracji państwowej. Wydawana przez lokalnego urzędnika decyzja była ostateczna, tzn. jeśli urzędnik uznał, że dana osoba nie musi jechać, to osoba ta prostu nie miała prawa opuścić swojej miejscowości.

Innym drastycznym posunięciem władz stanu wojennego było całkowite przerwanie łączności telefonicznej. Skutkiem tego posunięcia było nie tylko utrudnienie szeregu międzyludzkich kontaktów. W istocie rzeczy, do liczby śmiertelnych ofiar stanu wojennego należałoby doliczyć tych, którzy zmarli dlatego, że nie można było wezwać do nich pogotowia. Ile było takich przypadków - do dziś nie wiadomo.

Jawnej cenzurze podlegała korespondencja. Cenzurowaniem listów zajmowały się utworzone w każdym województwie urzędy cenzury. Kontrolowana była - po przywróceniu - łączność telefoniczna. Po podniesieniu słuchawki rozlegał się w niej sygnał "rozmowa kontrolowana, rozmowa kontrolowana...".

Przez kilka pierwszych miesięcy stanu wojennego, do maja 1982r., obowiązywała też tzw. "godzina milicyjna", początkowo od 22:00 do 6:00, później od 23:00 do 5:00. Każdy, z wyjątkiem funkcjonariuszy odpowiednich służb, lub osób pracujących na nocną zmianę, przebywający w czasie "godziny milicyjnej" w miejscu publicznym narażał się na zatrzymanie i postawienie przed kolegium do spraw wykroczeń, które mogło go w trybie przyspieszonym skazać na karę do miesiąca aresztu.

Kilkaset największych przedsiębiorstw - PKP, wszystkie kopalnie, huty, cały transport, telekomunikacja, porty, a także 129 największych zakładów przemysłowych - zostało zmilitaryzowanych. Ich pracownicy zostali poddani rygorom obowiązującym żołnierzy w czasie wojny. Odmowa wykonania polecenia służbowego w przedsiębiorstwie objętym militaryzacją mogła, jak już zostało wspomniane, zakończyć się nawet karą śmierci.

Istotnym posunięciem władz stanu wojennego było zawieszenie działalności całego szeregu legalnych uprzednio i nawet niekoniecznie wyraźnie opozycyjnych organizacji. Zawieszane zostały takie zrzeszenia, jak Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, Związek Literatów Polskich, Niezależne Zrzeszenie Studentów, a przede wszystkim sama "Solidarność". Udział w działalności zawieszonego związku Dekretem o stanie wojennym został zagrożony karą do 3 lat więzienia.

Zawieszono również większość tytułów prasowych. Z gazet centralnych wydawano jedynie Trybunę Ludu i Żołnierza Wolności, a w terenie kilka lokalnych dzienników PZPR.

Opór

Pomimo tego, iż na ulice największych miast skierowano 70 tys. żołnierzy i 30 tys. milicjantów, których wyposażono w kilka tysięcy czołgów, transporterów opancerzonych i wozów bojowych, wprowadzenie stanu wojennego spowodowało masowy opór społeczny. W wielu największych zakładach przemysłowych wybuchły strajki. W niektórych miastach, m.in. w Gdańsku, doszło do masowych demonstracji. Zarówno strajki, jak i manifestacje były brutalnie tłumione przez oddziały ZOMO. Szczególnie tragiczny przebieg miało tłumienie strajku górników w KWK "Wujek" w Katowicach (16.12.1981), gdzie 9 pracowników kopalni zginęło, a 21 zostało rannych od kul oddziału specjalnego ZOMO.

Manifestacje uliczne stały się jedną z najważniejszych form oporu wobec stanu wojennego, a ich apogeum miało miejsce 31 sierpnia 1982r., w drugą rocznicę podpisania porozumień gdańskich. Tego dnia demonstrowano w co najmniej 66 miastach na terenie 34 województw. Tragiczny przebieg miała demonstracja w Lubinie (31.08.1982), w woj. legnickim, gdzie milicjanci bez wyraźnego powodu użyli broni palnej, zabijając trzy osoby. W starciach we Wrocławiu oraz Gdańsku zginęło jeszcze dwóch uczestników manifestacji, a w całym kraju było kilkuset rannych. Za udział w demonstracjach zatrzymano w sumie ponad 5 tys. ludzi, z których ponad 3 tys. postawiono przed kolegiami ds. wykroczeń, a 126 wytoczono procesy.

Rozwinęły się też bardziej bierne - w porównaniu ze strajkami i wystąpieniami ulicznymi - formy oporu wobec władzy. Zaliczał się do nich bojkot oficjalnych środków masowego przekazu (demonstracyjne spacery w porze nadawania dziennika telewizyjnego), malowanie na murach haseł i znaków "Solidarności Walczącej" (SW), a najważniejszym przejawem istnienia opozycji stała się działalność wydawnicza.

W 1982r. ukazało się poza zasięgiem cenzury co najmniej osiemset nielegalnych czasopism, wydano też ponad trzysta broszur i książek. Większość pism miała oczywiście nakład nie przekraczający kilkuset egzemplarzy, a ich żywot kończył się często po wydaniu kilku numerów. Niektóre jednak wydawano w tysiącach egzemplarzy, a ich zasięg wykraczał daleko poza obszar jednego miasta czy nawet regionu Polski. Najbardziej znany był Tygodnik Mazowsze, ale duże znaczenie lokalne posiadały też krakowski Biuletyn Małopolski, poznański Obserwator Wielkopolski i wrocławskie Z dnia na dzień.

Duże znaczenie psychologiczne, zarówno w okresie przed, jak i w czasie trwania stanu wojennego, miała też twórczość strajkujących - wiersze, piosenki, wykonywane przy każdej możliwej okazji, a także audycje Radia "Solidarność" (RS), które po raz pierwszy wyemitowano 12 kwietnia 1982r. w Warszawie.

Zawieszenie i zakończenie stanu wojennego

12 grudnia 1982r. gen. Jaruzelski poinformował w telewizyjnym wystąpieniu, że zdaniem Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego zaistniały warunki do zawieszenia stanu wojennego. 19 grudnia Rada Państwa podjęła decyzję o zawieszeniu stanu wojennego z dniem 31 grudnia 1982r. Zwolniono wówczas 1,5 tys. przebywających jeszcze w ośrodkach odosobnienia internowanych, ale w więzieniach pozostało drugie tyle osób. Było wśród nich 11 czołowych działaczy "Solidarności" i KOR-u, którym władze PRL zmieniły status z internowanych na tymczasowo aresztowanych. Ludzie ci mieli stanąć przed sądem za podjęcie działań zmierzających do obalenia przemocą ustroju państwa.

Formalne zniesienie stanu wojennego nastąpiło 22 lipca 1983r. Nie oznaczało ono jednak w żadnym stopniu zmiany kursu władz wobec opozycji. Znaczna część represyjnych przepisów, które pojawiły się wraz ze stanem wojennym, pozostała w mocy. Co więcej, szczególnie represyjne ustawodawstwo zostało uchwalone w momencie uchylenia stanu wojennego. Klasycznym przykładem prawodawstwa z okresu po stanie wojennym był m.in. niezwykle pomysłowo opracowany art. 282a kodeksu karnego: "Kto podejmuje działanie w celu wywołania niepokoju publicznego lub rozruchów, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, kto organizuje lub kieruje akcją protestacyjną prowadzoną wbrew przepisom prawa." Pod tak skonstruowany paragraf można było podciągnąć wszelkie przejawy działalności opozycyjnej.

Okres ostrych represji władz wobec opozycji trwał z różnym nasileniem do 1986r. Pełnym przezwyciężeniem stanu wojennego były dopiero rozmowy Okrągłego Stołu, a następnie wybory do Sejmu 3 czerwca 1989r, w wyniku których ustrój Polski uległ zmianie.

UPADEK KOMUNIZMU

Wiosną i latem 1988r. w polskich zakładach i przedsiębiorstwach wybuchła fala strajków, które pośrednio doprowadziły do podjęcia próby porozumienia władz komunistycznych i opozycji, czego skutkiem była transformacja ustrojowa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

WOLNOŚĆ

Dzień Wolności i Praw Obywatelskich to polskie święto, obchodzone 4 czerwca, przyjęte Uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 24 maja 2013r. (M.P. 2013 poz. 490). Obchody Dnia mają na celu upamiętnienie pierwszych po II wojnie światowej wolnych wyborów parlamentarnych w 1989r.: częściowo wolnych do Sejmu oraz całkowicie wolnych do Senatu, zniesionego w 1946r. w następstwie sfałszowanego referendum ludowego.

Dzień Sejmu Polskiego to święto obchodzone 1 lipca. Uchwałę w tej sprawie posłowie podjęli 12 czerwca 2015r. przez aklamację (M.P. 2015 poz. 551). W ten sposób Izba upamiętniła zawarcie 1 lipca 1569r. na Sejmie w Lublinie unii realnej między Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim.

W dokumencie Sejm podkreślił, że unia lubelska nadawała relacjom polsko - litewskim nowy, doskonalszy kształt i zapoczątkowała okres potęgi i chwały Rzeczypospolitej Obojga Narodów. W uchwale napisano, że Sejm, złożony z Senatu i Izby Poselskiej, wzmocniony przez przedstawicieli Litwy, przez długie lata stanowił centrum decyzyjne rozległego państwa, przy jednoczesnym zapewnieniu godnej reprezentacji obu narodów. Posłowie wyrazili także uznanie dla historycznych dokonań i świetnej tradycji parlamentaryzmu doby złotego wieku.

Dzień Samorządu Terytorialnego, obchodzony 27 maja, uchwalony przez Sejm RP w 2000r. (M.P. 2000 nr 19 poz. 404), upamiętnia pierwsze wybory samorządowe z 27 maja 1990r. Dzień ten nie jest dniem wolnym od pracy.

Uchwałą Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 3 grudnia 2014r. (M.P. 2014 poz. 1156) rok 2015 został ustanowiony Rokiem Samorządu Terytorialnego.

W Polsce, na wzór innych krajów kontynentu europejskiego, tylko część zadań lokalnych i regionalnych jest realizowana przez agendy administracji rządowej, które bezpośrednio (hierarchicznie) podlegają Radzie Ministrów, Premierowi bądź poszczególnym ministrom. Zasadnicza część zadań administracyjnych, nie mająca znaczenia ogólnokrajowego, jest realizowana przez samorząd terytorialny. Czynią to organy samorządowe, które są podporządkowane odpowiedniej wspólnocie lokalnej (gminnej, powiatowej) bądź regionalnej (wojewódzkiej) i które reprezentują jej interesy.

W artykule 163 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej wyrażono domniemanie kompetencji samorządu terytorialnego: Samorząd terytorialny wykonuje zadania publiczne nie zastrzeżone przez Konstytucję lub ustawy dla organów innych władz publicznych.

Samorząd terytorialny istniał w II RP i w okresie Polski Ludowej do 1950r., kiedy to jego miejsce zajął system rad narodowych. Od 27 maja 1990r. do 31 grudnia 1998r. samorząd terytorialny istniał tylko na szczeblu gminy (Dz.U. 1990 nr 16 poz. 95). Od 1 stycznia 1999r. obowiązuje trójszczeblowa struktura samorządu terytorialnego: samorząd gminny, samorząd powiatowy (Dz.U. 1998 nr 91 poz. 578), samorząd wojewódzki (Dz.U. 1998 nr 91 poz. 576).

Demokratyzacja życia politycznego i społecznego, będąca konsekwencją przełomu 1989r., pozwoliła na pełną akceptację międzynarodowych regulacji w dziedzinie ochrony praw człowieka. Efektem tych zmian było ratyfikowanie wielu umów oraz przyjęcie międzynarodowych procedur kontrolnych.

(Źródła: m.in. Wikipedia, IPN, Newsweek, Fotopolska)

Kontakt

Szkoła Podstawowa im. Stanisława Broniewskiego "Orszy"

Wałdowo Szlacheckie 57

86-302 Grudziądz

woj. kujawsko - pomorskie